|
Niegdysiejsze gejsze czyli o wczesnej japońskiej fotografii -
w oprac. Witolda Englendera
Któż to jest gejsza?
Najczęściej uważa się, że jest to rodzaj lepszej, ba - najlepszej,
prostytutki. Nic bardziej błędnego. Zawód gejszy z seksem ma naprawdę
niewiele wspólnego zgoła.
Nazwa "gejsza" pochodzi od słów "gej" - sztuka
i "sia" - owarzystwo czyli jest to artystka, artystka
spędzania wolnego czasu, umilania życia mężczyznom - samurajom.
I tak powinno być! Kobieta to wszak wypoczynek wojownika.
Zostać gejszą nie było łatwo. Nauka zaczynała się w bardzo młodym
wieku, najczęściej gejszami zostawały dziewczynki 10-12 letnie
na mocy kontraktu między rodzicami i okasan, która jest czymś
pośrednim między opiekunką, a kierowniczką szkoły dla dziewcząt,
w dodatku właścicielką herbaciarni zatrudniającej gejsze.
Dziewczynka już musiała się wyróżniać urodą, gracją, inteligencją
i talentem w kilku dziedzinach sztuki. Teraz czekało ją wiele
lat nauki (jeśli nie podołała została oddawana do domu publicznego)
etykiety i ceremonii (m. in. parzenia herbaty), tańca, śpiewu,
gry na
instrumentach, kaligrafii oraz obycia co obejmowało właściwie
wszystko od historii powszechnej do sztuki uwodzenia.
Szkolenie
miało trzy etapy:
- Shikomi czyli służąca do wszystkiego, ciężko pracująca i niepewna
jutra, pod ciągłą obserwacją swej patronki,- Maiko, praktykantka,
która dostaje opiekunkę spośród doświadczonych gejsz (onesan)
odpowiadająca za jej naukę. Teraz zaczynają się lekcje
śpiewu, tańca, gry na instrumentach, a przede wszystkim obserwowanie
swej opiekunki przy pracy. Już się ubiera w jedwabne, bogate stroje,
używa makijażu. Ale te stroje są inne niż okasan, makijaż i fryzura
też je odróżnia,
- Onesan czyli gejsza z certyfikatem. Po ukończeniu okresu praktyki
odbywa się ceremonia nadania nowego imienia i od tego momentu
gejsza może już obsługiwać klientów.
Na czym to polega? Towarzyszy im, zabawia rozmową, flirtuje (zupełnie
miezobowiązująco, od dalszego ciągu są kurtyzany), zabawia muzyką
i, co najważniejsze, nalewa sake. Inne czynności przy stole należą
do służących. A gość nie jest przygodnym klientem. Herbaciarnie
są rodzajem
ekskluzywnych klubów, gdzie bywają tylko stali klienci, gdzie
trzeba mieć wprowadzających, a i to nie zapewni od razu spotkania
z gejszą. A gdy już jest się uprzywilejowanym i ma możliwość uzyskania
towarzystwa gejszy podczas pobytu to trzeba przygotować się na
duże koszta.
Oczywiście gejszy się nie płaci, rachunki raz na miesiąc właścicielka
wysyła do żony. Gejsza może co najwyżej przyjąć prezent - piękny
pakuneczek, którego zawartością są pieniądze.
Jest jeszcze czwarty stopień wtajemniczenia, to okasan, właścicielka
herbaciarni i opiekunka (a zarazem też właścicielka) pracujących
w niej gejsz. Tak to wyglądało dawniej, tak też prawie jest teraz.
Całość w otoczce ceremoniału i pewnej tajemniczości.Któż więc
mógł zrobić zdjęcia gejszom - tylko Japończyk, który znał i rozumiał
tradycję, który mógł być dopuszczony do wnętrza herbaciarni. Zamorscy
fotografowie też fotografowali gejsze, rzecz jasna, były
przecież najbarwniejszym i najbardziej fascynującym elementem
krajobrazu Japonii, ale było to właściwie zdjęcia manekinów w
strój gejszy przybranych. Nie była wszakże to tylko ich wina,
wymagania etykiety sprawiały, że zdjęcia gejsz musiały odpowiadać
pewnym ustalonym zasadom. Japońscy fotografowie mniej uwagi tym
właśnie zasadom poświęcali gdyż
znali je i mogli swobodniej się poruszać w ich ramach. Teraz więc
trochę o kilku z nich.
Ojcem
fotografii japońskiej nazwany jest Ueno Hikoma ( 1838 - 1904).
Po ukończeniu studiów chemicznych (u Juliusa S. C. Pompe van Meerdervoort,
też fotografa!) w Instytucie Medycyny w Nagasaki, tam już zajął
się konstruowaniem aparatów fotograficznych i opracowywaniem odczynników
chemicznych, uczył się fotografii u francuskiego fotografa Roche
i w 1862 roku opublikował wraz z Horie Kuwajiro trzytomowy podręcznik
opisujący m. in. dokładny proces mokrego kolodionu, w tym samym
roku otworzył pierwsze w pełni japońskie studio fotograficzne
w Nagasaki "Ueno Satsueikyoku". Studio to szybko stało
się znane, portretowali się w nim ludzie z wyższych sfer japońskich
i obcy dostojnicy jak przyszły car Mikołaj II podczas swej podróży
po Japonii. Sławny samuraj Sakamoto Ryoma też pozował mu do portretu,
który zyskał rozgłos w ówczesnej Japonii, a teraz jest reprodukowany
we wszystkich wydawnictwach. Jednak nie tylko te portrety przyniosły
mu sławę. W 1874 roku zrobił pierwsze w Japonii zdjęcie planety
- Wenus podczas przejścia przez tarczę słoneczną, a trzy lata
później pracował jako fotograf wojenny podczas Buntu Mandarynów.
W jego studio praktykowali najwięksi fotografowie XIX
wiecznej Japonii Uchida Kuichi (stał się potem znany jako najlepszy
fotograf w Tokio. Słynne są jego portrety cesarza i cesarzowej
Meiji z 1872 roku) i Tomishige Rihei. Jego studio opisał w jednej
ze swych powieści dalekowschodnich "Madam Chryzanteme"
znany pisarz francuski
Pierre Loti. Zdobył też uznanie za granicą. W 1893 rok na światowej
Wystawie w Chicago jego prace zdobyły nagrodę "Good Taste
and Artistic Finish". Był obecny nie tylko w kraju - otworzył
też filie swego zakładu we Władywostoku w 1890 oraz w Szanghaju
i Hong Kong w 1891. Skąd wzięło się w nim to zamiłowanie do fotografii?
Chyba, jak często się to zdarza, była to skaza genetyczna. Jego
ojciec Ueno Shunnojo (Shítmojo) był jednym z nielicznych Japończyków
studiujących na Zachodzie. Równocześnie był handlowcem i producentem
azotanu potasu oraz... perkalu. Z jednej podróży handlowej przywiózł
w 1843 (1848, 49 - różne źródła) aparat do
dagerotypii prezentując go panu Shimazu Nariakira. A cała rodzina
od wielu pokoleń była artystyczna i słynęła z malowania "portretów
przodków".
Drugim
ojcem (a gdzie te matki?) japońskiej fotografii jest Shimooka
Renjo (1823 -1914), który założył drugie studio w Jokohamie. W
wieku 13 lat przybył do Tokio i zaczął się uczyć malarstwa u jednego
z mistrzów rysunku Kano Tosen. Zainteresował się fotografią w
1844 roku po
zobaczeniu pierwszego dagerotypu. Rozpoczął naukę fotografii u
Holendra Henry Heuskena (tłumacza konsula Townsenda Harrisa).
Gdy Jokohama została otwarta dla cudzoziemców 1859 roku przeniósł
się tam i pracował u amerykańskiego kupca Raphaela Schoyera dalej
szkoląc się
fotograficznie u amerykanina Johna Wilsona, od którego odkupił
sprzęt fotograficzny otwierając własne studio w 1862. Klientelą
na początku byli prawie wyłącznie obcokrajowcy, ale z czasem zdobył
też powodzenie u Japończyków. Rok później przeniósł studio do
ekskluzywnej dzielnicy,
następnie zaczął otwierać filie swego zakładu w innych miejscowościach.
Praktykowali u niego znani fotografowie Usui Shuzaburo, Suzuki
Shin'ichi I, and Esaki Reiji. Słynął z doskonałych portretów i
zdjęć rodzajowych. Nie pozostawał wierny fotografii usiłując zdobyć
sukces i pieniądze w innych profesjach. Imał się wszystkiego.
Otworzył linię autobusową między Tokio i Jokohamą, handlował kawą,
wprowadzał salony bilardowy i na koniec prawie się zrujnował usiłując
zrobić sieć mleczarni z importowanymi z Europy krowami. W 1872
roku został chrześcijaninem, a w 1876 zrezygnował z fotografii
i przeniósł się do Tokio, gdzie zajmował
się malowaniem teł do zakładów fotograficznych i panoram. A interes
przejął jego syn.
Obecnie w miejscowości Shimoda jest Muzeum Fotografii imienia
Shimooka Renjo.
Innym
bardzo znanym fotografem był Kozaburo Tamamura ( 1856 - 1923).
Zaczynał w Tokio w 1874 roku prowadząc sklep z artykułami fotograficznymi,
a następnie przeniósł się do Jokohamy, gdzie w 1883 roku otworzył
własne studio. jego specjalnością były albumy
fotograficzne dla turystów (i na eksport) zawierające oprócz licznych
zdjęć znanych zabytków także fotografię etnograficzną (to, co
się u nas w tym czasie nazywało "typy") i portrety samurajów
i gejsz. Na takie pamiątki z podróży był olbrzymi popyt zwłaszcza
że zdjęcia były
mistrzowsko wykonane. Wykonywał fotografie albuminowe i fototypie,
bardzo często ręcznie kolorowane. W najlepszych czasach ok. 1905
roku zatrudniał ponad 100 "kolorystów", a jego roczna
sprzedaż osiągała 180 000 zdjęć! Prawdopodobnie był też współpracownikiem
agencji
fotograficznej "Yokohama Shasin" Felice Beato. Był też
w tych samych czasach inny fotograf o tym samym nazwisku, Kihei
Tamamura, ale o nim niewiele wiadomo, a jeszcze w Kobe spotkać
można fotografa o tym nazwisku (imię nieznane) wydającego serię
niewielkich albumów z życia Japończyków (niektóre źródła twierdzą,
że mogła to być filia naszego Tamamury).
Zachowały
się niektóre z albumów Kozaburo Tamamury:
- Słynne widoki Japonii - 12 czarnobiałych fototypii z opisami
w języku angielskim ok. 1900
- Trzytomowy album widoków - każdy z nich zawiera 24 kolorowane
fototypie ok. 1910
- Album zawierający 50 zdjęć kobiet - 25 portretów, w tym 19 studyjnych
oraz 25 scen rodzajowych ok. 1910oraz, najbardziej pasujący do
tego tematu,
- Jeden dzień z pamiętnika młodej damy - 24 kolorowane fototypie
z angielskim opisem z 1904 roku. Opowieść zaczyna się od wyboru
kimona poprzez ceremonię parzenia herbaty, grę w "koto"
i wyprawę rikszą na zakupy aż do kolacji z wypaleniem fajki przed
położeniem się do
łóżeczka. Bardzo poprawne zdjęcia, bez żadnej nagości!
Kusakabe
Kimbei (1841-1934).
Naukę fotografii rozpoczął w wieku 15 lat u Felice Beato, potem
terminował u barona von Stillfried. Po jego wyjeździe założył
własne studio w 1880 roku w Jokohamie. Używał odkupionych wcześniej
klisz von Stillfrieda, a także Felice Beato włączając je do własnych
albumów. Uznaniem cieszyły się (już jego własne) portrety psychologiczne
i widoki
kraju fotografowane w stylu malarstwa japońskiego. Do odbitek
stosował papier albuminowy i własnoręcznie robioną emulsję na
bazie białek z kurzych jaj. Zdjęcia były ręcznie barwione, charakterystyczne
dla jego warsztatu kolory pastelowe z dużą ilością brązów. Jako
pocztówki i
albumy miały duże wzięcie wśród turystów. Większość jego prac
znajduje się w zbiorach zagranicznych i dlatego jest bardziej
znany na Zachodzie niż we własnym kraju.
Można by jeszcze długo wymieniać, bo w 1870
roku było już ponad 100 japońskich fotografów zawodowych. Rosła
stale ich ilość, a równocześnie rozwijał się też przemysł fotograficzny.
Z dużym opóźnieniem (suche płyty zaczęto produkować dopiero w
1902 roku, pierwszy aparat na błonę zwojową w 1929 w mało znanej
firmie Minolta), ale dynamicznie. Co teraz - bardzo łatwo możemy
zauważyć!
Jak
Japonia odkryła fotografię albo fotografia Japonię czyli długonosi
fotografowie w Kraju Kwitnącej Wiśni przełomu epoki Edo (1603-1868)
i Meiji (1868-1912).
Trzy pierwsze rzeczy, które pomyślicie słysząc "Japonia"?
Elektronika, sushi i ... gejsze.
A w XIX wieku? Samuraje, bushido i ... gejsze. Dlatego nie będzie
tu nic o gejszach, a jeżeli nawet, to niewiele.
Japonia była państwem zamkniętym na zachodnie
nowinki. Przez długie lata nie wpuszczano nawet na jej teren "długonosych
diabłów", jak nazywali przedstawicieli białej rasy. Trudno
się temu dziwić. Państwo położone na wyspach czyli naturalnie
odgrodzone od reszty świata wykształciło własną, hermetyczną i
ksenofobiczną, cywilizację i kulturę, a że czyniło
to tysiące lat, przeto każda inna wydawała jej się chora. Rozwinięty
system klasowy oparty na pojęciu honoru, honoru, który był ponad
wszystkim, złamanie zasad jego kodeksu powodowało śmierć cywilną
i nie tylko. Każdy wie, co to bushido i sepuku, prawda? A w dodatku
państwem
tym rządził cesarz, który był bogiem. Stąd też kontakty ze światem
zewnętrznym sprowadzały się prawie wyłącznie do podbojów i (bardzo
ograniczonego, tylko z Holandią w porcie Nagasaki) handlu. Przełom
epoki Edo i Meiji to najpierw powolne, a potem wręcz lawinowe
wpuszczanie świata zewnętrznego. Istna powódź. Można to nazwać
koniecznością dziejową, początkiem "globalnej wioski"
czy też wynikiem militarystycznych zapędów władzy (Japonia prowadziła
w tym czasie wojny z Chinami i Rosją). Kończył się świat samurajów,
zaczynał świat kapitału.
I na szczęście była już wtedy fotografia, która pozwoliła to zapisać.
Pierwszy
fotograf ze swym wielkim aparatem zszedł (według wersji oficjalnej)
w 1854 roku z wojennego okrętu Stanów Zjednoczonych kapitana Perry
w porcie Edo. Dostał zlecenie na wykonanie zdjęć ilustrujących
tę wizytę i zrobił ich ponad 200. Nazywał się Eliphalet Brown
Junior. Urodzony w 1816 roku w Massachusetts był nie tylko fotografem,
ale też malarzem portrecistą i litografem. Wydany w 1856 roku
dziennik wyprawy Perry'ego z ilustracjami w/g jego dagerotypów
przez Samuela Wellsa Williamsa przyniósł mu sławę i zapewnił miejsce
w historii fotografii. Niestety nie zachowało się prawie nic z
jego spuścizny - dagerotypy
spłonęły w pożarze. Niektóre źródła twierdzą jednak, że nie był
on prekursorem, że już
Holendrzy wykonali pierwsze zdjęcia podczas swych wcześniejszych
kontaktów handlowych. Nie ma jednak na to dowodów. Jeśli były
zrobione jakieś dagerotypy to nie dotrwały do naszych czasów lub
leżą spokojnie, jeszcze nie skatalogowane, w magazynie muzealnym
i czekają na odkrycie. Znane jest też nazwisko japońskiego handlarza
Shítmojo ( w innej transkrypcji Shunnojo) Ueno, który w 1843 lub
1848 wraz z Holendrami udał się do Europy stamtąd przywiózł aparat
do dagerotypii. I tylko tyle. Dlatego też uznaje się najczęściej,
że fotografia zaczęła się w Japonii w roku 1854, a nie 1843. Rosjanie
nie mogli być gorsi od Amerykanów (skąd my to znamy?) i już niedługo
po Perry'm do Japonii przypłynął w 1855 rosyjski statek,
którego kapitan Aleksander Możajski wykonał dagerotypy świątyń
w Shimoda. I tak zaczęła się ekspansja fotografii w Kraju Kwitnącej
Wiśni. Przybywali następni fotografowie z zachodu, uczyli swych
japońskich następców. W 1859 roku Amerykanin Orrin E. Freeman
założył w Jokohamie pierwsze
studio fotograficzne, następny zagraniczny gość w Jokohamie to
Anglik William Saunders (Brytyjczyk zamieszkały w Chinach), który
spędził trzy miesiące 1862 roku intensywnie fotografując zabytki
i ludzi w Edo (Tokio), Kamakura i Kanazawa. Był pierwszym fotografem,
któremu udało się zrobić zdjęcia Rady Samurajów, gdy towarzyszył
amerykańskiemu
dyplomacie Robertowi Pruyn na Zamku Edo. Sławę zdobył jednak dopiero
po powrocie do Szanghaju na zdjęciach z Chin. Francuz P. Rossier
przybył do Nagasaki i mieszkał tam w latach 1859-60 fotografując
i ucząc fotografii, współpracował z młodymi, później znanymi,
fotografami japońskimi Maeda Genzo, Ueno Hikoma i Fukurawa Shunpei.
Dwaj ostatni podstaw fotografii nauczyli się od Juliusa S. C.
Pompe van Meerdervoort w Instytucie Medycyny (zresztą pierwszy
zachowany dagerotyp wykonany przez Japończyka jest też dziełem
naukowca Ichiki Shiro - portret władcy Satsumy). Jednak ci zachodni
fotografowie, chociaż byli prekursorami, nie
pozostawili bogatej spuścizny fotograficznej, a sami zbytnio nie
byli znani. Wpłynęła na to też wspomniana sytuacja polityczna
Japonii. Dopiero Felice Beato uzyskał sławę i duże pieniądze fotografując
dziewiętnastowieczną Japonię. Anglik, urodzony w Grecji w 1825
roku, osiedlił się w Jokohamie w roku 1863. Przedtem wykonywał
zawód fotografa prasowego, rasowego reportera wojennego. Był obecny
z aparatem na Wojnie Krymskiej w 1855, buncie sipajów w Indiach
w 1858 i podczas zajęcia Pekinu przez wojska brytyjskie i francuskie
w 1860 podczas Drugiej Wojny Opiumowej, w tym samym roku był też
w Birmie. W Jokohamie założył zakład fotograficzny z Charlesem
Wirgmannem (poznanym w Chinach artystą angielskim) o nazwie "Beato
& Wirgmann, Artist & Photographers", potem "F.
Beato & Company". Był wszechstronny.
Oprócz typowych prac studyjnych wykonał niezliczoną ilość scen
rodzajowych, zdjęć etnograficznych, krajobrazowych i zabytków.
Zdjęcia te wykonywał jeźdżąc po Japonii, a następnie sprzedawał
licznie już się pojawiającym po 1868 roku turystom. Pozostawił
po sobie tysiące zdjęć dokumentujących upadek ery samurajów i
początek imperialnej Japonii. W
pierwszym roku po zamieszkaniu w Japonii zdołał sfotografować
Edo, miejsce niedostępne dla cudzoziemców, jedynie dla dyplomatów.
Był wszędzie, gdzie coś się działo i był potrzebny fotoreporter
- na brytyjskim okręcie flagowym pod Shimonosheki (bunt w 1864)
i podczas
otwarcia pierwszej linii kolejowej w 1872. Był także twórcą agencji
fotograficznej "Yokohama Shasin". Wprowadził modę na
zdjęcia ręcznie kolorowane i zatrudniał do tego kilku japońskich
artystów. Prawdziwych artystów, przeto zdjęcia te nie miały wiele
wspólnego z kiczem
późniejszych "kolorowanek". Natomiast dużo ze słynnymi
drzeworytami japońskimi, zwłaszcza motywy gejsz i samurajów, pięknie
upozowanych we wnętrzach lub ukwieconych ogrodach. Wydał dwa albumy
"Photographic Views of Japan" i "Native types of
Japan" w 1868 roku.
W 1867 ograniczył działalność fotograficzną i zabrał się do interesów
- hotelarstwo, turystyka, handel. W 1877 sprzedał swoje studio
konkurentowi, baronowi Raimundowi von Stillfried und Rattenitz.W
interesach szło mu różnie, a kiedy w 1884 roku opuszczał Japonię,
rodzina musiała opłacić jego przejazd do Anglii. Tam znów zajął
się fotografią i interesami. Zmarł w 1908 roku.
Jego następca, baron Raimund von Stillfried
und Rathenitz (1839-1911), drugi Wielki Fotograf Japonii pochodził
z Austrii. Był malarzem i fotografem, a zasłynął zwłaszcza portretami
19-wiecznych Japończyków. W Jokohamie osiedlił się w 1868 roku,
a już trzy lata później otworzył
własny zakład pod nazwą "Messrs. Stillfried & Co.",
a od 1874 "Japan Photographic Association" (Nihon Shashin-sha).
W 1875 wszedł w spółkę z Hermannem Andersenem i zakład znów zmienił
nazwę na "Stillfried & Andersen and the Japan Photographic
Association". W 1877 kupił studio F.
Beato wraz z wyposażeniem i negatywami. Rok później spółka się
rozpadła na skutek nieporozumień finansowych i baron Stillfried
przeniósł się do Kanda (Tokio). Fotografował nadal, a nawet został
rządowym ekspertem w sprawach fotografii i litografii. Do Jokohamy
powrócił w 1879 roku po przybyciu tam jego młodszego brata Franza,
a w 1881 wyjechał z Japonii
do Hong Kongu. Studio pod niezmienioną nazwą prowadził Andersen
do 1884 roku, gdy sprzedał je... jego bratu. Franz Stillfried
teraz znów zmienił szyld na "Baron Stillfried". niektóre
źródła podają, że w tym samym roku przejął je Kusakabe Kimbei
- uczeń Felice Beato i współpracownik barona Raimunda von Stillfried
und Rathenitz, który miał już własną firmę
"Kimbei Photo Studio" i był jednym z najbardziej cenionych
fotografów japońskich. Specjalnością jego były przeźrocza i albumy
eksportowane do Stanów Zjednoczonych a także bardzo chętnie kupowane
przez turystów. Zdjęcia Kusakabe były utrzymane w stylu jego mistrzów.
Trzecim wielkim cudzoziemskim fotografem był
Włoch Adolfo Farsari (1841-1898), który przybył do Japonii w 1873
roku. Początkowo był handlarzem tytoniem. Fotografii zaczął się
uczyć w 1883, a zawodowo zajął się nią od 1885 roku, kiedy kupił
od Franza Stillfrieda "Japan Photographic Association".
Po wielkim pożarze, który całkowicie zniszczył zakład, rozbudował
go pod nazwą "A. Farsari & Company " i zatrudniał
w nim ponad 30 pracowników - fotografów, retuszerów i malarzy.
Prowadził go do 1890 roku, w którym powrócił do Włoch. Był to
ostatni cudzoziemski zakład fotograficzny w Japonii. Działał jeszcze
do 1917 roku pozostając jednym
z największych w Jokohamie.
To było trzech największych, a może najbardziej
płodnych fotografów tego okresu. Ale byli jeszcze inni cudzoziemcy
związani z fotografią japońską przełomu wieków. Może jeszcze wymienię
dwóch. John Reddie Black (1827 - 1880) - brytyjczyk, a dokładniej
Szkot. Po
nieudanych operacjach finansowych w Australii, gdzie udał się
w 1854 roku z Londynu osiedlił się w Jokohamie w 1863 roku. Już
po dwóch latach został jednym z dyrektorów "The Japan Herald",
a od 1867 wydawcą "The Japan Gazette" w Jokohamie. Wprowadził
ilustracje fotograficzne w "The Far East". Była to pierwsza
gazeta w Japonii, a być może na Dalekim
Wschodzie, w której użyto odbitek albuminowych. Józef Antonowicz
Gosikiewicz, pierwszy rosyjski konsul w Hakodate w 1858 roku.
Uczył fotografii pierwszego japońskiego zawodowego fotografa w
Hokkaido - Kizu Kokichi oraz Yanagawa Shunzo i Yokoyama Matsusaburo.
Zdobyli oni później duże uznanie w kraju. Omówiłem tu w skrócie
najbardziej znanych fotografów z Zachodu, o japońskich tylko napomykając.
A należy im się rozdział równie obszerny. Zaczynali gdy tylko
można było się zająć fotografią, a opóźnienie w stosunku do europejskiej
wynikało przecież tylko z przyczyn politycznych. Stworzyli niepowtarzalny
styl wczesnej japońskiej fotografii będący konglomeratem wzorów
branych ze swych cudzoziemskich mistrzów (a oni uprawiali fotografię,
jak na egzotyczne kraje przystało,
przede wszystkim etnograficzną czy też przeznaczoną dla turystów)
i z tradycji malarstwa japońskiego.
Literatura:
PhotoGuide Japan (photojpn.org and photoguidejapan.com)
La Luz en la Ampliación (www.fotomundo.com)
V&A - Out of Japan (www.vam.ac.uk)
Philipp March Old Japan Photography (www.oldjapan.philipp-march.com)
Felice Beato, Un photographe reporter au Japon (1863-68) i Photographies
du Baron von Stillfried c.1875 (www.hypnos-photo.com)
La fotografia in Giappone - Koruyo.it (www.kojuryu.it)
Photographic Views of Meiji: A Portrait of Old Japan (albumen.stanford.edu)
Early photography in Japan (About.com)
Felice Beato - The Royal Photographic Society (www.rps.org)
Felice Beato - Getty Museum (www.getty.edu)
Japan Photographic Association, Yokohama ( Baron Raimund Von Stillfried
and Hermann Andersen) - The American Photography Museum
(www.photographymuseum.com)
Gli esordi della fotografia giapponese -
(www.nipponico.com/tesi/virdis_rita/)
Artfacts.Net: Felice Beato und Baron von Stillfried
(www.artfacts.net/index.php/ pageType/exhibitionInfo/exhibition/4341)
Images of Old Japan - Meiji Photographs (1867 - 1912)
(64.180.110.181/preview/previews/11-2004/Meijiphotos.html)
Felice A. Beato en Japón (www.fotomundo.com/historia/autores/felice.shtml)
Japanese Old Photographs in Bakumatsu-meiji Period
(oldphoto.lb.nagasaki-u.ac.jp/unive/)
Bennett, Terry: Early Japanese Images, Tokyo (Charles E. Tuttle
Publishing Co.), 1997
Opracował:
Witold Englender
meil: ciasna@wp.pl , tel: 0324716456
ul. Katowicka 17/25
44-335 Jastrzębie Zdrój
www.ciasna.prv.pl
www.klub.niezalezni.prv.pl
www.oldphot.prv.pl
www.zamek.broniszow.prv.pl
2006-09-08
|