| Krzysztof
Synowiec Na azjatyckich szlakach
RACIBÓRZ GALERIA
NA KOŃCU ŚWIATA Racibórz ul. Londzina 38, tel. 502557238 Krzysztof
Synowiec Na azjatyckich szlakach wystawa fotografii Wystawa
czynna od 9 stycznia do 29 lutego 2008 r. Podróżnik
i fotograf. Autor prezentowanej w kilku miastach wystawy fotograficznej "Na
Azjatyckich Szlakach", stanowiącej efekt jego pięciu wypraw podejmowanych
do krajów Dalekiego Wschodu (Indie, Indonezja, Sri Lanka, Birma i Laos). Krzysztof
Synowiec Azją interesował się już w okresie dzieciństwa: czytał książki podróżnicze,
oglądał filmy dotyczące wypraw podejmowanych na Daleki Wschód - z czasem zrodziło
to pragnienie, by pojechać tam i zobaczyć wszystko na własne oczy. Dziecięce marzenia
udało się jednak zrealizować dopiero w wieku dojrzałym. Po długotrwałych przygotowaniach
i przestudiowaniu literatury dotyczącej Indii, zorganizował swoją pierwszą wyprawę
do tego egzotycznego dla nas kraju (wcześniej podróżował jedynie w formach zorganizowanych
do Afryki Północnej oraz państw europejskich). W 2001 roku z jego inicjatywy
zawiązała się mała, kilkuosobowa grupka ludzi, którzy także pragnęli zwiedzić
Daleki Wschód inaczej niż poprzez biura podróży - instytucje, które zazwyczaj
ograniczają się wyłącznie do miejsc "standardowo" odwiedzanych przez
rzesze turystów z całego świata. Od tego czasu praktycznie każdego roku Krzysztof
Synowiec podejmował wyprawę w tamten region świata - choć za każdym razem była
to inna jego część: Indonezja, Sri Lanka, Birma, Laos oraz dwukrotnie Indie.
Poszczególne
wyprawy trwają od pięciu do siedmiu tygodni. Poprzedza je zawsze proces długotrwałych
przygotowań i planowania różnych wariantów trasy. Krzysztof Synowiec uważnie przegląda
dostępne w Internecie zapisy z innych podróży, studiuje różnego typu przewodniki,
ogląda zdjęcia itp. Na podstawie zdobywanych tą drogą informacji, typowane są
miejsca, które warto zobaczyć. Następnym krokiem jest wnikliwa analiza mapy, odległości
i możliwości połączeń komunikacyjnych pomiędzy wytypowanymi "punktami",
aż wreszcie powstaje trasa kolejnej podróży. Zakładany plan zawsze pozostawia
spory "margines" na to, co wydarzy się w trakcie wyprawy - trasa ma
więc raczej charakter pewnego szkicu, który uwzględnia fakt, iż na miejscu wiele
rzeczy wygląda zupełnie inaczej: niektóre zakątki kraju wymagają pozostania tam
przez dłuższy czas, inne z kolei okazują się mniej ciekawe, niż opisywali to na
przykład autorzy przewodników, po drodze zaś odkrywane są ciekawe obiekty, w ogóle
nie uwzględniane w pierwotnym planie wyprawy.
"Zwykle
nie skupiam się na miejscach, gdzie pojawiają się wszyscy turyści odwiedzający
dany kraj i staram się docierać do zakątków mniej znanych, znajdujących się niejako
na uboczu głównych szlaków turystycznych i pomijanych przez popularne przewodniki.
Tam spotyka się ludzi o wiele bardziej autentycznych, nie zmanierowanych jeszcze
przez tłumy turystów z Zachodu. Na szczęście miejsc takich w Azji pozostało jeszcze
bardzo wiele."
"Korzystamy z lokalnych środków
transportu: pociągu, autobusu, czasem jest to riksza lub motoriksza. Bywa, że
podróżuje się na
dachu autobusu, co w tej części świata jest zupełnie normalne,
a dla nas stanowi również przygodę i dodatkową atrakcją. Jemy w lokalnych restauracyjkach,
śpimy w różnych miejscach: w klasztorze, czyimś domu. Wszystko jest organizowane
na bieżąco i nigdy nie ma problemu z noclegiem czy wyżywieniem. W porównaniu do
zorganizowanych wycieczek, taka podróż jest niewątpliwie ciekawsza, więcej można
zobaczyć, dowiedzieć się, łatwiej nawiązać kontakt z mieszkającymi tam ludźmi,
zwłaszcza jeśli jedzie się w parę osób, a nie z wielką wycieczką." "Generalnie
wszędzie mi się podobało i nie ma takich miejsc, do których nie chciałbym wracać.
W każdym kraju znaleźć można coś specyficznego: na przykład w Indonezji urzeka
wspaniała przyroda, w Birmie oryginalna kuchnia oraz ciekawa kultura (która na
skutek częściowej izolacji kraju w zasadzie niewiele zmieniła się od blisko stu
lat!), w Indiach, oprócz ciekawej kultury i przyrody, spotkać można interesujących
ludzi oraz niezwykłą dla Europejczyków obyczajowość."
"Wbrew
pozorom, podróżowanie w tamtym regionie świata jest stosunkowo bezpieczne. Oczywiście
zdarzają się miejsca, których lepiej unikać - choć dla osoby, która posiada już
pod tym względem pewne doświadczenie i zachowuje elementarne poczucie rzeczywistości,
nie stanowi to większego problemu. Jedyne poważniejsze zagrożenie wiąże się z
transportem, zwłaszcza samochodowym - ze względu na dużą ilość wypadków. Ale to
przecież zdarzyć się może wszędzie. Dużo osób narzeka na różnego typu naciągaczy,
natrętnych sprzedawców pamiątek - mnie to jednak nie przeszkadza, traktuję ich
jako część swoistego kolorytu danego kraju." Krzysztof
Synowiec stara się podróżować w małych grupkach, które sam organizuje - bardzo
pomocny pod tym względem okazuje się Internet i obecne na różnych portalach fora
dyskusyjne. Najczęściej są to osoby, które w Azji znalazły się po raz pierwszy,
lub po raz pierwszy podróżują w podobny sposób. Koszty
wypraw na Daleki Wschód nie są zbyt wielkie - pod warunkiem, że organizuje się
je samemu. Jedynym większym wydatkiem pozostaje bilet lotniczy (1800 - 3000 złoty).
W większości państw tamtego regionu w zupełności wystarcza około 10 dolarów na
jeden dzień pobytu - oczywiście o ile nie ma się zbyt wygórowanych potrzeb w zakresie
noclegu, a podróżne odbywają się lokalnymi środkami transportu (warto zaznaczyć,
że w niektórych krajach, jak Laos czy Birma koszty te zmniejszają się do zaledwie
paru dolarów dziennie). Dla porównania, analogiczna wycieczka z biurem podróży,
choć zdecydowanie krótsza, wiąże się z wydatkiem nawet trzykrotnie większym.
"Daleki
Wschód fascynuje każdego, kto choć raz się tam znajdzie. To zupełnie inna kultura.
Tam wszystko jest odmienne od tego, co znamy w Europie: zwyczaje, kuchnia, ubiory
i wygląd ludzi, przyroda. W Europie, niezależnie od tego, gdzie się pojedzie,
zawsze jest tak samo - te same sklepy, ulice, ludzie. Tam każdy kraj, a nawet
każdy region wyraźnie różni się od siebie. Często spotyka się miejsca, gdzie wszystko
wydaje się niejako zatrzymane w czasie, i to od kilkudziesięciu, a nawet ponad
stu lat, czego w Europie już zupełnie nie ma." Plany
i marzenia podróżnicze Krzysztofa Synowca obecnie dotyczą głównie Nepalu i Madagaskaru
- być może w najbliższym czasie uda się tam właśnie zorganizować kolejne wyprawy. Na
każdą podróż Krzysztof Synowiec zabiera ze sobą aparat fotograficzny - choć wykonywanie
zdjęć nigdy nie było dla niego celem samym w sobie, a jedynie rodzajem "zapisu
z podróży". "Nigdy nie myślałem, że będą one
pokazywane na jakiejś wystawie. Zawsze robiłem je po prostu dla siebie. Kiedyś
jeden ze znajomych namówił mnie na wystawę. Udało się zrobić duże odbitki (wszystkie
zdjęcia wykonywane są na tradycyjnej kliszy fotograficznej) i tak powstała wystawa." Wystawa
"Na Azjatyckich Szlakach" składa się z trzydziestu dużych odbitek (w
formacie 60 x 40 cm). Autor "Na Azjatyckich Szlakach" prowadzi w Rybniku,
bar wegetariański o nazwie "Masala" (etymologicznie oznacza ona mieszankę
przypraw) - lokal, który swoim stylem, wystrojem, muzyką, a przede wszystkim oferowanym
menu znakomicie wpisuje się w podróżnicze i azjatyckie zainteresowania Krzysztofa
Synowca. Krzysztof Synowiec urodził się 13 października
1969 roku w Krakowie. Mieszkał w Świątnikach Górnych (kilkanaście kilometrów od
Krakowa). Od 2006 roku mieszka w Radlinie. Kontakt:
e-mail; kasy1@op.pl tel. 606 11 36 75
2008-01-20 |